Nie samym chlebem żyje człowiek - bary, kawa i żelki w Paryżu


Nie samym chlebem żyje człowiek, a już na pewno nie w Paryżu. Stolica Francji to również stolica nocnego życia, a co za tym idzie – barów, pubów, knajpek, kawiarni i iście francuskich les brasseries, będących specyficznym połączeniem baru, sklepu i kiosku. Pełno jest lokali, w których możecie spróbować wszystkich alkoholi świata, a barman zawsze zaproponuje coś oryginalnego. Nie brakuje również mniejszych i większych spelunek, gdzie smak zamawianego alkoholu ma jakby drugorzędne znaczenie, za to liczy się dobra atmosfera, ciekawe towarzystwo i niska cena.


Do podzielenia się swoimi ulubionymi miejscami na drinka i kawę poprosiłam moich znajomych, którzy tak samo jak ja spędzili kilka miesięcy w Paryżu. Zaciekawieni, które bary i kawiarnie warto tam odwiedzić? Mam nadzieję, że tak! Zapraszam na podróż po rozrywkowej, barowo-kawowej wersji miasta świateł. Rozsmakujcie się!


ULA - DRINKI INNE NIŻ MOJIHO


LE SYNDICAT

51 Rue du Faubourg Saint-Denis, 75010 Paris

Moje ulubione miejsce w kategorii barów, w których drinki pije się dla smaku. Ich skład i podanie są zaskakujące, a większość propozycji to autorskie receptury, co może być rozczarowaniem jedynie dla fanów mojito :) Jakość składników jest naprawdę wysoka, a co za tym idzie - ceny też są niemałe, jednak warto pokusić się chociaż na jeden koktajl. Nie polecam jedynie tego z dodatkiem pomidorów i karczochów – tylko dla koneserów specyficznych połączeń.

Smak alkoholi: 5/5

Atmosfera: 5/5

Cena $$$ (średnio 13-15 euro za drinka)


LA VACHE FOLLE

32 Rue Dauphine, 75006 Paris

Miejsce kultowe i mające swój klimacik. Jeśli zawsze chcieliście odwiedzić prawdziwą spelunę, z właścicielem wyglądającym niczym kokainowy baron, z pomagającym mu starszym dziadkiem w czerwonym kubraczku oraz ze skąpo ubranymi barmankami, to La Vache Folle jest właśnie dla Was! Jednocześnie to bar, w którym często odbywają się koncerty na żywo, a w weekendy organizowane są fantastyczne imprezy. Pinta w niedziele do kupienia za jedyne 2,5 euro!

Smak alkoholi: 2, w porywach do 3/5

Atmosfera: 5/5

Cena średnio $ (najtańsze piwo 3 euro, później 5 i więcej)

LITTLE RED DOOR

60 Rue Charlot, 75003 Paris

Kolejny interesujący koktajl bar, który zaskakuje gości dosłownie od samego progu. Wejście znajduje się bowiem w nieoczywistym miejscu (nie są to wcale czerwone drzwi!) i przyznaję, że musiałam trochę pogłówkować, zanim je odkryłam. W środku panuje intymna i nieco tajemnicza atmosfera. Zamawiając dowolnego drinka, otrzymujecie tak naprawdę małe dzieło sztuki, o którym barman lub barmanka z chęcią Wam opowie. Propozycje godne polecenia to aksamitny i kremowy Futterneid lub orzeźwiający niczym majowy poranek Na’eeman’ z ozdobą w postaci uroczej stokrotki (niestety, to nie te drinki są na zdjęciach).

Smak alkoholi: 5/5

Atmosfera: 4/5

Cena $$$ (średnio 15 euro za drinka)


LAVOMATIC

30 Rue René Boulanger, 75010

Lavomatic to z pozoru miejsce przeznaczone do prania brudów, czyli zwykła paryska pralnia – przy ścianach znajdują się automaty, podłoga jest wykończona kafelkami, a źródłem światła są oczywiście jarzeniówki. Wystarczy jednak pociągnąć za uchwyt odpowiedniej pralki, aby przekonać się, że pozory mylą – w rzeczywistości Lavomatic to sekretny bar, na dodatek taki z huśtawkami! Drinki są bardzo dobre, w karcie znajdziemy zarówno klasyki, jak i autorskie mieszanki z mniej lub bardziej zaskakującymi składnikami, jak na przykład syrop o smaku szynki. Do każdego zamówienia gratisowo otrzymujemy miseczkę słonawych przekąsek, które smakują jak bób, a wyglądają jak fasola :)

Smak alkoholi: 5/5

Atmosfera: 5/5

Cena $$ (średnio 10-15 euro za drinka)

VILLETTE-BAR

66 Boulevard de la Villette, 75019 Paris

Zaskakująco przytulne miejsce z przesympatyczną obsługą, która jeszcze przed podaniem zamówienia oferuje Wam darmowe przystawki: oliwki, kukurydziany chlebek i orzeszki. W trakcie biesiady kelner serwuje dokładki, cały czas w gratisie. Ceny są niskie, a drinki – smaczne (polecam kir). To doskonałe miejsce na spotkanie z znajomymi lub wypicie kieliszka wina podczas wizyty w Belleville.

Smak alkoholi: 3-4/5

Atmosfera: 5/5

Cena $ (3-6 euro za drinki, kieliszek wina lub pintę, do tego przekąski za free)

GALWAY IRISH PUB

Fajny pub z dobrym piwem, które warto wypić na zewnątrz, napawając się widokiem Sekwany i zabytkowej architektury lub po prostu chłonąc paryski city life. W środku jest też przyjemnie i do tego grają same rockowe klasyki.


Smak alkoholi (w tym przypadku tylko piwa): 4/5

Atmosfera: 4/5

Cena $$


KAROLINA – WŁOSKIE I JAZZOWE KLIMATY


LA FELICITÀ

To duża hala ze strefą z jedzeniem, kawą, słodkościami i barami, przypominająca trochę warszawską Halę Koszyki lub Halę Gwardii. W jej ofercie znajdziemy przede wszystkim włoskie specjały – pizzę, makarony, pieczywo, lody, ale także ciekawe drinki. Za każdym razem, gdy tam wpadałam - czy to na kawę o 13:00, czy na urodziwego drinka późnym wieczorem w weekend - hala zawsze była pełna ludzi.

Panuje tam oryginalny klimat, który tworzy przede wszystkim bogaty wystrój – imponujące instalacje z roślinami wydzielające strefę kawiarnianą, kolorowe światełka, lampki i migoczące kule, które efektownie prezentują się szczególnie wieczorem. Atmosferę podkręca też DJ, który w każdy weekend bierze gości La Felicity w obroty.

LA GARE

To w stu procentach miejsce underground, które pomimo, że nikomu nie jest po drodze, zrzesza mnóstwo ludzi. Gdyby nie zaciągnął mnie mój kolega z Anglii, na pewno bym tam nie poszła. Klub znajduje się bowiem w 19. dzielnicy Paryża, na granicy przylegającymi do miasta gminami. To niemal godzina drogi komunikacją miejską od mojego lokum u sióstr zakonnych! Arthur przekonywał mnie, że jest to uznany klub jazzowy, gdzie często występują incognito muzycy światowej klasy. Poza tym, sama historia tego miejsca jest ciekawa – kiedyś był to dworzec, na co wskazują biegnące obok niego tory kolejowe, dziś już nieużywane.

Teraz budynek udekorowany jest artystycznym graffiti i wygląda nieco obskurnie, ale tak właśnie ma być. Atmosferę tworzą tu zespoły występujące na prowizorycznej scenie i zgromadzony wokół tłum, żywo reagujący na muzykę. My trafiliśmy na występ angielskiej kapeli, która łączyła rapowanie z dźwiękami gitary, perkusji i fletu. To było nietuzinkowe przeżycie, którego nie żałuję, mimo, że musiałam potem kombinować, jak w środku nocy dostać się do domu na drugi koniec miasta.

ANASS – MIEJSCA OSOBLIWE I MNIEJ OCZYWISTE


L'ALIMENTATION GÉNÉRALE 

Nazwa tego lokalu może być myląca - po polsku oznacza tyle co „podstawowe produkty spożywcze”. W rzeczywistości jest to jeden z wielu barów muzycznych w mieście. Myślę, że soliści grający na skrzypcach czy pianinie w barze w porze lunchu dla nikogo nie byliby niespodzianką, ale cały zespół? Tak jest właśnie w przypadku tego miejsca, gdzie występują czasem moi paryscy współlokatorzy, grający na instrumentach dętych. Wcześniej o tym nie wiedziałem, ale okazuje się, że w Paryżu istnieje całkiem sporo barów, gdzie występują różne zespoły i umilają czas gościom przy drinku. L’Alimentation generale jest jednym z takich miejsc. Wizyta tam była ciekawym i bardzo osobliwym doświadczeniem.

THE FINNISH INSTITUTE COUTUME CAFE

Ta kawiarnia jest częścią Fińskiego Instytutu we Francji i idealnym miejscem na pogaduchy. Jest pięknie urządzona i panuje w niej spokojna atmosfera. Podają tam najlepsze ciasto marchewkowe, jakie kiedykolwiek jadłem! Kiedy już tam jesteście, zajrzyjcie na którąś z wystaw w Instytucie albo odwiedźcie Muzeum Średniowiecza Cluny, które znajduje się zaraz obok.

LA MAISON LINDT (Dom Lindt’a)

Słynna szwajcarska marka cukiernicza prowadzi małą kafejkę w głębi swojego sklepu w operze paryskiej. Może nie jest to kawiarnia z prawdziwego zdarzenia, ale czy może być coś lepszego niż gorąca czekolada od jednego z mistrzów sztuki cukierniczej?

W sklepie zawsze jest dużo ludzi, a atmosfera ożywiona, ale w żadnym wypadku hałaśliwa. Do wyboru jest parę gorących napojów, ale czekolada to zdecydowanie numer jeden w tym miejscu. Tylko pamiętajcie - jeśli jesteście fanami czekolady, nie zabierajcie ze sobą zbyt dużo pieniędzy. Ryzyko wydania wszystkiego od razu jest bardzo duże.


SARA - Z MIŁOŚCI DO SZTUKI I ŻELKÓW


BRAUN NOTES COFFEE

31-33 Rue de Mogador

Jednym z lepiej wspominanych przeze mnie miejsc jest niewątpliwie Braun Notes Cafe. Mowa o kawiarni, usytuowanej niedaleko okazałego gmachu Paryskiej Opery Narodowej. Ze względu na lokalizację, zwykłam odwiedzać to miejsce po cyklicznie odbywających się w Operze niedzielnych koncertach Midi-Musical. Koncerty odbywają się w niedzielne popołudnia i trwają około godziny. Koszt takiej przyjemności jest znacznie niższy od ceny biletów na klasyczną operę czy balet. Niewątpliwie jest to ciekawa i dosyć przystępna forma obcowania ze sztuką.



Kawiarnię warto odwiedzić pod koniec tygodnia; tym bardziej, iż wtedy właśnie dostępna jest weekendowa „formule”, z której słynie to miejsce. Brunch składa się z aromatycznej kawy (do wyboru z karty), dwóch sporej wielkości kanapek na pełnoziarnistym pieczywie, oraz świeżego kokosa wypełnionego jogurtem, muesli i świeżymi owocami. W skład zestawu wchodzi również szklanka soku z pomarańczy lub lemoniady. Za całość zapłacimy około 20 euro. Jest to zestaw, który spokojnie wystarcza dla dwóch osób. Oczywiście kawiarnia oferuje również inne ciekawe dania, do których spróbowania gorąco zachęcam!


SEASON

1 rue Charles François Dupuis 75003 Paris


Kolejnym miejscem jest urokliwa kawiarnia Season, często odwiedzana przez liczne instagramerki, chcące skosztować zielonych pancakes czy też słynnej miski wypełnionej morsko-niebieskim jogurtem, muesli i owocami. Nierzadk, na stolik trzeba chwilę poczekać. Zazwyczaj jest to kwestia piętnastu minut, choć może się jednak zdarzyć, że poczekamy dłużej. Jedzenie jest smaczne, a ceny przystępne.

ANGELINA

226 rue de Rivoli

Poszukiwaczom nieziemskich słodkości poleciłabym kawiarnię Angelina, w szczególności tą usytuowaną w pobliżu ogrodu Tuileries na ulicy Rivioli, chętnie odwiedzaną przez paryżan jak i turystów już od ponad stu lat. Podobno kawę pijali tam sam Proust i Coco Chanel.

Co ciekawe, nazwa pochodzi od imienia synowej założyciela kawiarni, Austriaka Antona Rumpelmayer’a.


Wizytę w tym miejscu można śmiało określić obcowaniem ze sztuką cukierniczą. Delektowanie się tamtejszą gęstą pitną czekoladą czy też małymi słodkimi dziełami sztuki jest tym przyjemniejsze, iż towarzyszy temu powalający wystrój wnętrza, nawiązujący do mody panującej w momencie otwarcia miejsca w 1903.


LA CONFISERIE DE L'ODÉON

126 Boulevard Saint-Germain

Gdzie w Paryżu wybrać się po żelki? Osoby, które mnie znają, wiedzą, iż jest to pytanie kluczowe. Czym byłoby życie bez tych małych słodkości pełnych chemii i sztucznych barwników. Tak, mam do nich słabość. Oczywiście, staram się ograniczać cukier. Niemniej jednak wątpię, aby jego całkowite wykluczenie z diety było jeszcze możliwe. W efekcie jestem bardzo dobrze zorientowana w kwestii paryskich sklepów z żelkami. Chętnie polecę znajdującą się na Odeonie La Confiserie de l'Odéon. Stoisko pełne jest wszelkiego rodzaju słodkości, a uśmiechnięty sprzedawca chętnie dorzuca darmowe malinki z syropem oraz turkusowe tarantule.



77 wyświetlenia

©2020 by OCZAMI KAROLINY. Created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now