Jak jest na prowincji Francji? Podróż do Reims


Czas poopowiadać o podróżach, które dosyć często urozmaicały mi moją studencką codzienność podczas wymiany. W Paryżu jest kilka dużych dworców kolejowych, z których można odjechać w każdym możliwym kierunku, także poza granice kraju. Sprawia to, że miasto jest świetną bazą do mniejszych i większych wypadów. Dodatkowo, bilety nie są specjalnie drogie, a z kartą zniżkową dla osób poniżej 27. roku życia (Carte Jeune) przysługują znaczne rabaty. Nic, tylko z tego korzystać i wybierać spośród kilkudziesięciu miejsc do odwiedzenia!

KRÓTKO O CARTE JEUNE

Będąc na dłużej we Francji, warto założyć Carte Jeune. Jest to karta, która upoważnia do zniżek na bilety kolejowe i autobusowe osoby w grupie wiekowej 12-27 lat. Działa ona przez cały rok, więc gdybyście wrócili po kilku miesiącach, nadal moglibyście z niej korzystać. Dotyczy to zarówno połączeń krajowych, jak i tych z sąsiednimi państwami, przede wszystkim z Luksemburgiem, Niemcami i Włochami. Jest jednak jeden haczyk – karta kosztuje 49 euro, co może odstraszać nas, Polaków, przyzwyczajonych do niższych cen przysługujących z góry tylko dlatego, że jesteśmy w trakcie nauki. Niestety, nie możemy być pewni, że poza granicami naszego kraju będą obowiązywały takie same reguły dotyczące cen biletów jak u nas. Zniżek dla uczniów i studentów nie ma na przykład także w Hiszpanii. Z drugiej strony można powiedzieć, że te 49 euro zwraca się wtedy, gdy kupujemy bilety – zawsze z 30% rabatem.

REIMS – KOLEBKA HISTORII FRANCJI

Od dłuższego czasu chciałam odwiedzić miasteczko Reims, położone w Szampanii. Głównie dlatego, że wiele o nim słyszałam, chociażby na lekcjach historii. To tam Chlodwig, król Franków, przyjął chrzest w 496 roku. To tam odbywały się koronacje królów francuskich. To również tam znajduje się katedra Notre-Dame de Reims, uznawana za „najbardziej harmonijną” w proporcjach w całej Francji. Czułam, że powinnam pojechać do miejsca, które jest kolebką kultury i historii kraju, o którym się uczę. Marta była otwarta na wszystkie moje propozycje, więc decyzja szybko zapadła. Zachęciło nas także to, że podróż autobusem z Paryża do Reims była tania i zajmowała półtorej godziny. To był pierwszy całodniowy wyjazd poza granice naszego tymczasowego domu w stolicy Francji. Tamten mroźny styczniowy dzień nie zapowiadał się obiecująco, ale uzbrojone w kubki z ciepłą kawą, byłyśmy z Martą zdeterminowane, żeby zwiedzać i poznać nowe miejsce.

Naszym pierwszym celem była oczywiście katedra. Okazała się OGROMNA i bardzo efektowna. Z pełnym przekonaniem mówię, że to największy i najpotężniejszy ze wszystkich kościołów, jakie kiedykolwiek widziałam. Wpatrywałyśmy się w niego, próbowałyśmy objąć wzrokiem tę monstrualną fasadę, wychwycić wszystkie detale, które ją zdobiły i powiem szczerze, że zajęło nam to trochę czasu. Budowla dominowała nad każdym, kto pod nią stał i znacznie przyćmiewała inne budynki w okolicy. Jak zrobić jej zdjęcie, tak, by dobrze wyszło? Jak oddać te rozmiary? To było prawie niewykonalne. Musiałam znacznie się od niej oddalić, żeby złapać dobry kadr.

Środek kościoła był prawie w całości surowy. Oprócz kilku witraży nie było tam ozdób, bocznych ołtarzy, figur czy obrazów. Do tego grube, wysokie kolumny i panujący półmrok tworzyły nieco złowrogą atmosferę. Jeżeli budowniczy z XIII wieku chcieli wzbudzić w odwiedzających trwogę i uczucie pokory, to udało im się to w stu procentach.

CO JESZCZE WARTO ZOBACZYĆ W REIMS?


Wokół katedry

Już w okolicy samej katedry jest parę ciekawych rzeczy do zobaczenia. Z lewej strony kościoła, nieco schowany między krzewami, stoi pomnik Joanny d’Arc, której postać dodatkowo podkreśla średniowiecznego ducha tej części miasta. Musiałam mieć z nią zdjęcie, bo przy okazji bierzmowania wybrałam ją na swoją patronkę ;) Z kolei za drugim bokiem katedry stoi pałac Palace du Tau, który był główną siedzibą arcybiskupów miasta. To także tutaj kwaterowani byli królowie, kiedy przyjeżdżali do Reims na koronację. Obecnie w budynku zebrane są dzieła sztuki przeniesione z kościoła – między innymi kilkumetrowe posągi i gobeliny. Jako że jest to muzeum państwowe, wstęp dla osób poniżej 26. roku życia jest bezpłatny, co dodatkowo zachęca do wizyty :) 

Blisko placu kościelnego jest też punkt informacji turystycznej (bardzo przydatne miejsce, korzystajcie z darmowych map!) oraz kilka sklepików z pamiątkami. Zaszłyśmy tam w poszukiwaniu ładnych pocztówek i znalazłyśmy kruche herbatniki różane – lokalny przysmak, z którego znane jest Reims już od kilku wieków. W kolorowych pudełkach wyglądały cudnie, jednak kosztowały niemało, dlatego poprzestałam na zrobieniu im zdjęcia. Tak samo było w przypadku szampana, kolejnej specjalności Szampanii. Na półkach w sklepie stały ogromne butle, których ceny dochodziły nawet do 200 euro!

Niedziela głuchym dniem…

Stamtąd ruszyłyśmy poznawać kolejne zakamarki Reims. Była niedziela, jedyne centrum handlowe stało zamknięte, ruch na ulicy prawie żaden. Śmiałyśmy się, że przyjechałyśmy do miasta duchów. Czy w małym miasteczku wraz z przyjściem weekendu życie społeczne zupełnie zamiera? A może niektórzy przyjeżdżają tu tylko w tygodniu do pracy, a potem wracają do swoich domów do pobliskich wsiach? Wszechobecna cisza zaczęła mnie nawet nieco niepokoić, bo wolę być między ludźmi. Gdy nie ma nikogo w pobliżu, nie jestem pewna, co się dzieje. Chociaż wtedy miałam przy sobie Martę, a co dwie turystki to nie jedna ;) Plusem było też to, że mogłyśmy w spokoju pochodzić po uliczkach i bez pośpiechu zrobić tyle zdjęć, ile tylko chciałyśmy.


Ratusz miejski

Podeszłyśmy pod ratusz miejski, wybudowany już w stylu klasycystycznym, a stamtąd przeszłyśmy na główny deptak z fontanną. W sezonie pewnie tętni on życiem, bo po obu stronach chodnika jest wiele restauracji, ale wtedy, w styczniu, mało która z nich była otwarta…

Łuk triumfalny i cmentarz

Reims to miasto zabytków pochodzących z różnych okresów. Idealnym tego przykładem jest starożytny łuk triumfalny, znany pod nazwą Porte de Mars. Pochodzi z III wieku i stoi wprost na dużym skrzyżowaniu przy drodze wylotowej z miasta! A stamtąd jest już bardzo blisko na pewien ciekawy stary cmentarz. Ja akurat nie byłam przekonana, by tam iść, ale Marta, miłośniczka odwiedzania cmentarzy, namówiła mnie. I dobrze, bo było tam bardzo klimatycznie! Większość nagrobków pochodziła z XIX wieku. Wyglądały tak, jak gdyby były pozostawione same sobie: kamienne płyty stały wykrzywione, a mech już na dobre się na nich rozgościł. Niektóre były schowane pod gałęziami drzew. Całość była położona na wniesieniu w północnej części Reims i przypominała trochę słynny paryski cmentarz Père-Lachaise.

Południowa część miasta

Stamtąd udałyśmy się na drugą stronę miasta, gdzie znajdował się kolejny duży kościół - bazylika imienia świętego Remigiusza, czyli biskupa, który udzielił chrztu królowi Franków. Niestety była ogrodzona i zamknięta dla odwiedzających ze względu na renowację. Udało nam się za to wejść do muzeum miasta, które stało obok. Myślałyśmy, że będzie tam przedstawiona historia Reims, ale czekał nas mały zawód. Ekspozycja była bardziej ogólna i dotyczyła znalezisk regionu Szampanii z różnych epok. Były tam nawet narzędzia, broń i naszyjniki z czasów neolitu! Nie do końca interesowały nas tego typu eksponaty. Obeszłyśmy więc szybko tę wystawę i wróciłyśmy pod kościół, gdzie stał pomnik upamiętniający chrzest Chlodwiga.

Marta na tle budynku muzeum miasta

Pomnik był ostatnim punktem naszej wycieczki. Było około godziny siedemnastej, a my miałyśmy wracać do Paryża autobusem dopiero po dziewiętnastej. Jednak, skoro nie było już nic do zobaczenia, a prawie wszystkie restauracje i sklepy były zamknięte, zdecydowałyśmy, że pojedziemy wcześniejszym połączeniem. Wróciłyśmy więc do centrum piechotą, zerknęłyśmy jeszcze na pięknie podświetloną operę, a stamtąd pojechałyśmy tramwajem na dworzec.

Mimo tego, że tamta niedziela nie była do końca trafionym dniem na zwiedzanie miasta – chociażby z powodu pustek na ulicach, zamkniętego kościoła i sklepów, Reims bardzo mi się spodobało. Było schludne, zadbane, a jego niska zabudowa wyglądała wręcz uroczo. W pamięci najbardziej pozostanie mi z pewnością wielka katedra Notre-Dame. Kto by pomyślał, że tak gigantyczne dzieło stanie w tym małym, dziś już tylko prowincjonalnym mieście!


Jeśli i wy byliście w Reims, jestem ciekawa waszych doświadczeń! Zachęcam do dzielenia się swoimi obserwacjami.


Do następnego!

113 wyświetlenia

©2020 by OCZAMI KAROLINY. Created with Wix.com

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now